Słuchać i usłyszeć.

Słuchamy, a nie słyszymy.

Patrzymy, a nie widzimy.

To nasze zapatrzenie się w siebie, w swoje pragnienia, ambicje, to stawianie siebie w centrum, nie pozwalają nam usłyszeć, zobaczyć i przyjąć.

Wciąż na nowo słuchamy słowa Bożego, niby znamy Jezusa Chrystusa,

wiemy na czym polega Jego zbawcze dzieło, jakie jest orędzie Jego Ewangelii, niby  przyjmujemy Go do naszego życia,

a jednak wciąż nasze skoncentrowanie się na siebie samych bierze górę:

moje „ ja” jest najważniejsze.

Pragnienie sukcesu, bycia lepszym, tym, który ma zawsze rację, albo tak po prostu pragnienie świętego spokoju, tak nas absorbuje, że tworzy wokół nas jakby osłonę filtrującą albo wręcz nieprzepuszczającą słowa,

które do nas jest kierowane, a które nas zbawia.

A jeśli Pan nas zapyta:

o czym to rozprawiacie w drodze do nieba?

Milczymy zawstydzeni, bo czujemy,

że coś z naszym życiem uczniów Chrystusa jest nie tak.

Nasze ludzkie ”ja” czuje się zagrożone, bo musi ustąpić, zrobić miejsce

dla: „ty”, „my”, „wy” , „oni”, podzielić się sobą, tym wszystkim, czym jest i co posiada, z bliźnimi; ma być nie tylko dla siebie, ale także dla drugich – bo na pierwszym miejscu jest miłość, którą Ojciec nas obdarowuje i której nas uczy w Chrystusie , swoim umiłowanym Synu,

a miłość ma to do siebie, że się poświęca, ofiaruje, że w niej człowiek się umniejsza, aby inny mógł wrastać i to, co maleje w oczach świata, staje się wielkie u Boga.

Prośmy Pana o umiejętność słuchania i dar zrozumienia słowa.

A jeśli okaże się to trudne, nie bójmy się Go pytać i dalej prosić...

 

/ „Dzień Pański”/

 

Liturgia Słowa: Mdr 2,12.17-20 ; Jk 3, 16-4,3;  Mk 9; 30-37

 


 
galeria_parafia_2.jpg